Wojna o Jesionowy Las

Miejsce, gdzie mozna znalezc informacje o tym, co sie dzieje w klimacie oraz biezace plotki krazace po uniwersum.
Awatar użytkownika
85
Huker
GM
GM
Posty: 647

Wojna o Jesionowy Las

Post#1 » 09 wrz 2018, 19:20

Obóz Wojennej Pieśni

Z obleczonego w ciężkie, szare chmury nieba powoli zaczynały spadać pojedyncze krople deszczu. Siepacze zebrali się przy ogniskach, grzejąc się ich ciepłem i sporadycznymi łykami ciężkiego grogu. Ociągali się z piciem, wpatrując się uważnie w otwartą bramę głównego fortu. Wychodzące z budynku postaci przyciągały ciekawskie spojrzenia, przeradzając je w rozbawienie lub zniesmaczenie. Schodzące ze schodów figury nie należały do popularnego widoku na uśpionym froncie - wśród nich nie tylko orkowie, ale i elf, trollica, goblinka, nieumarły oraz ociągający się tauren.

Ich delegacje czekały nieopodal północnego wyjścia z obozu, składając się w większości z niewielkiej grupki zapewniającej transport. Wieść o tym, że ambasadorzy nacji tworzących Hordę zjawią się na specjalnej naradzie, przekazywana była między żołnierzami od tygodnia. Nie robiono jednak scen, zarówno przed i po wizytacji. Yhoka była zadowolona z postawy siepaczy - nie wszczęto żadnych bójek, nie rzucono ani jednego przekleństwa.

Ork w barwionej na czerwono, skórzanej szacie i rudym, wilczym łbem zakrywającym większość twarzy, jako pierwszy wyłamał się z różnorodnej grupy. Szybki krok sugerował, że spotkanie nie poszło po myśli szamana, którego taurenka nie poznała osobiście. Podejrzewała, że nie jest zwolennikiem polityki wodza - podobnie jak tauren pozostający na tyłach zbiorowiska. Przedstawiciel rogaczy zmierzył ją długim, zmęczonym spojrzeniem, bez trudu odnajdując wysoką, czarną przedstawicielkę Ponurego Totemu wśród zielonoskórych podwładnych.

Uwagę siepaczy przykuwała głównie orczyca o szarawej skórze - elementalistka, której oczy dosłownie płonęły. Yhoka potrafiła sobie wyobrazić o czym myślą i współczuła każdemu, kto postanowi spróbować swoich szans z niedawno awansowaną ulubienicą Garrosha. Pozwalając reszcie delegatów się wyprzedzić, ściągnęła na siebie uwagę shu'halo. Ku zdziwieniu weteranki, dwójka pogrążyła się w rozmowie z dala od reszty.

Zaaferowana dalekim krewniakiem, nie dostrzegła gdzie podział się odziany w luźne, ciemne szaty nieumarły. Centrum obozu zajęła pozostała trójka ambasadorów - elf w pozłacanym, skórzanym pancerzu, gderająca piskliwie goblinka oraz chuderlawa trollica z Mrocznej Włóczni. Rozmawiali chwile, nim wtrącił się jeden z niedawno przybyłych najemników, wysoki troll - wyższego Yhoka nigdy nie poznała. Sprowadziła go niedawno, pomógł jej rozbić mały przemyt sabotażystów i zapowiedział, że znajdzie sobie zajęcie. Wyglądało na to, że wieszczka Vol'jina przykuła jego uwagę, bo zniknęli za bramą niedługo po tym, jak przestano zwracać na nich uwagę.

Wszystko przebiegło gładko - wojenna maszyna Garrosha na nowo zaczęła pracować. Yhoka nie mogła doczekać się chwili, kiedy pierwsza krew zostanie przelana na terenie lasu. Nocne elfy były wyczerpane walkami na Hyjal, wedle raportów ludzkie armie były w drodze powrotnej do Stormwind i nie zamierzały wracać. Dlatego przekonanie pozostałych ras do udzielenia wsparcia było tak istotne - z łatwością mogliby uzyskać dominację nad długouchami, zagarniając Jesionowy Las dla siebie. Na samą myśl o zbliżających się potyczkach Yhoka zamiatała ogonem po udeptanej ziemi.

Awatar użytkownika
85
Huker
GM
GM
Posty: 647

Re: Wojna o Jesionowy Las

Post#2 » 10 wrz 2018, 19:05

Darnassus

Zachodni wiatr zgarnął kilka suchych liści z kamiennego mostu, wrzucając je do wnętrza świątyni. Keeria sapnęła pod nosem, ciągnąć za sobą miotłę, by pozbyć się nieproszonych gości. Mijając posąg Haidene, uśmiechnęła się do pierwszej kapłanki mimowolnie. Właśnie miała pociągnąć szczotką po podłodze, kiedy w jej uszy wpadł stukot obcasów na niższych balkonach.

Wysoka kapłanka kierowała swoje kroki na wyższe piętra głównej świątyni, gdzie najczęściej odbywały się różnej maści narady. Keeria wyprzedziła wzrokiem Tyrande, dostrzegając czekające na nią postaci. Przywitania przewodniczki kal'dorei różniły się pomiędzy zebranymi. Dwie elfki - jedna w skórzni, druga w ciężkiej zbroi - zasalutowały, prostując się w obecności ulubienicy Elune. Dwóch druidów skłoniło głowy z szacunkiem - jeden z nich wydawał się znajomy, być może goszcząc w świątyni częściej niż reszta. Poza nimi dostrzegła również osobliwą parę w strojnych szatach. Podejrzewała, że byli to Wysoko Urodzeni, którzy z rezerwą powitali Tyrande nim wszyscy udali się do zakrytej ciężkimi kurtynami wnęki.

Młoda adeptka zdążyła wywiązać się z porządkowych obowiązków, oddając się krótkiej kontemplacji zauważonego zbiorowiska, kiedy z kolejnym podmuchem wiatru w progu świątyni pojawił się elf w czarnym kombinezonie, z twarzą zakrytą równie ciemną maską. Straż wprowadziła go do środka, odprowadzając jedynie do pierwszych schodów. Keeria ciekawsko podążyła spojrzeniem za nieznajomym. Raz wydało jej się nawet, że zwrócił ku niej twarz, ale speszona odwróciła na moment wzrok. Nim zdążyła go ponownie odnaleźć, zniknął w tej samej wnęce co Tyrande.

Powód spotkania i jego przebieg pozostawał tajemnicą, ale słyszała starsze kapłanki spekulujące, że miało to związek z niedawną aktywnością na uśpionej granicy w Jesionowym Lesie, gdzie spalono kilka orczych posterunków. Keeria nie mogła jednak uwierzyć, że kal'dorei chcieliby rozbudzić temperament wodza Hordy zaraz po wojnie na Hyjal. Tego wieczoru modliła się, by przeciągane zawieszenie broni trwało jak najdłużej.

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zaloguj się  •  Zarejestruj się