Z Pamiętnika Podróżnego Kuchcika

Stworzyles cos i chcesz sie tym pochwalic? Wrzucaj tutaj!
27
Guliasz
Posty: 175

Z Pamiętnika Podróżnego Kuchcika

Post#1 » 01 sie 2018, 17:34

Z Pamiętnika Podróżnego Kuchcika

Witam Cię, drogi czytelniku! Jest mi niezmiernie miło, że postanowiłeś sięgnąć po tę książkę. Mam nadzieję, że będziesz się wspaniale bawił podczas jej lektury, tak jak i ja podczas jej tworzenia. W chwili, w której piszę te słowa, spoglądam z balonu na moją ojczyznę. Zabawne... z takiej odległości przypomina niepozorną wysepkę! A tymczasem, wierzcie lub nie, jest to gigantyczny żółw, Shen-Zin Su, na którego grzbiecie wiele stuleci temu podróżował Liu Lang - pierwszy pandaren, chcący poznawać świat. Ale na historię jeszcze przyjdzie czas!

Przede mną wiele dni samotnej podróży. Zabrałem potrzebny prowiant, pożegnałem się z bliskimi i wyruszyłem w świat, obiecując, że powrócę z niezwykłymi przepisami oraz niesamowitymi opowieściami!

Ah, właśnie, zapomniałem się przedstawić! Nazywam się Mayu Chushi i jestem kucharzem. Mam nadzieję poznać wiele wspaniałych potraw, jakie skrywa ogrom tego świata - co jedzą inne rasy? Jak to przyprawiają? Czym popijają? Jest tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi, a świadomość rychłego ich poznania sprawia, że ledwo mogę wysiedzieć!

Ale świat zdobywa się małymi krokami. Na początek - herbatka.


Temat ten będzie uzupełniany o rozdziały, opisujące faktyczne wydarzenia, mające miejsce w grze. Jeśli chcesz dołączyć do podróży - nie krępuj się ;)

27
Guliasz
Posty: 175

Re: Z Pamiętnika Podróżnego Kuchcika

Post#2 » 18 sie 2018, 19:21

Widzę ląd!

Nareszcie! Po wielu dniach samotnego lotu jakiś twardy grunt. Owszem, zdawałem sobie sprawę, że kontynenty są znacznie większe niż moja rodzima wysepka, ale zobaczyć to na własne oczy... coś niesamowitego! Ziemia jak okiem sięgnąć, przez cały horyzont! Przy sprzyjających wiatrach powinienem tam dotrzeć za kilka gdzn ozdin godzin. Aż mi się trzęsą łapy z podekscytowania! Ledwo piszę!

Przyda mi się coś na uspokojenie, a nie ma na to nic lepszego niż porcja herbatki! Mam tylko nadzieję, że nadchodzące od północy chmury przejdą bokiem...

***
Więc... wydarzyło się dużo rzeczy.

Być może każdy z Was ma znajomego, który jest, wiecie, zbyt towarzyski. Na przykład kiedy widzisz takiego z daleka i masz nadzieję, że Cię nie zauważy, ponieważ zaraz podbiegnie, pełen entuzjazmu, zacznie opowiadać o wszystkim (jeśli poprzez wszystko rozumiemy jego osobę), zaprasza na wspólne wyjście i z czystej uprzejmości nie jesteście w stanie mu odmówić. Ani się obejrzysz, siedzisz razem z nim przy kielichu i budzisz się rano z uczuciem, jakby przebiegło po Tobie stado zwierząt.

Dokładnie tak się czułem, kiedy burza do mnie dotarła.

Usiłowałem za wszelką cenę utrzymać wysokość na te ostatnie kilka chwil, jednak pilotaż balonu w takich warunkach nie należy do najłatwiejszych. Przemknąłem nieopodal portu i wylądowałem na drzewie poza miastem. Tylko chwilowo na szczęście, gdyż moment później zmieniłem szybko położenie na bardziej przyziemne. Balon, a raczej to, co z niego zostało, postanowił przejść na emeryturę, zatem pozostał na drzewie.

Kiedy się ocknąłem, zdałem sobie sprawę, że oprócz pojawienia się przeraźliwego bólu głowy, obok pojawił się ktoś jeszcze. Był to elf (nie mylić z trollami. Te są bez futra i kłów, co przybysz mi rychło uświadomił). Z początku pomyślałem, że pozdrowienie "O cholera, Pandaren?!" jest dość nietypowe... teraz jak piszę te słowa myślę, że był po prostu niewymownie zaskoczony moim widokiem. Lepiej nie będę się tak witał z tutejszymi...

Chwilę później dołączyła do nas ludzka kobieta (taki elf, ale z krótkimi uszami). Zabrałem niezbędny bagaż i ruszyliśmy razem z elfem z dala od miejsca katastrofy (tutejsi podobno połasiliby się na mój dobytek). Kobieta zaproponowała miejsce przy wodospadzie, gdzie mieliśmy piękny widok na morze i port, który nazywają Zatoką Łupów. Poczęstowałem dwójkę herbatą na dobry sen. Chyba im smakowała, zwłaszcza elfowi, który w pierwszym momencie znieruchomiał. Przyznam się szczerze, że przez moment zacząłem się obawiać, iż poczęstowałem nowego znajomego ziołami na przeczyszczenie, jednak okazał się być po prostu koneserem! Chyba się dogadamy!

Po krótkiej rozmowie kobieta musiała nas opuścić. Powiedziała, że idzie do Dalaranu - miasta, które lata! Mam nadzieję też je kiedyś odwiedzić, gdyż jestem ciekaw ile użyli do tego balonów.

Elf, o dziwo, dołączył do mnie przy mojej wieczornej medytacji. Jutro wybierzemy się do karczmy w Zatoce. Nie mogę się doczekać, żeby poznać miejscową kuchnię!

Wróć do „Twórczosc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zaloguj się  •  Zarejestruj się