Falszywa niewinnosc

Stworzyles cos i chcesz sie tym pochwalic? Wrzucaj tutaj!
Awatar użytkownika
Asiaczek
Posty: 14

Falszywa niewinnosc

Post#1 » 02 gru 2014, 20:30

Spoiler:

Falszywa niewinnosc
http://www.youtube.com/watch?v=8Su9Fm_lK5A

Byl juz praktycznie srodek nocy, gdy do juz zamknietych drzwi karczmy w Lakeshire ktos zapukal. Gospodarz obudzony pukaniem ziewnal i wzial swiece, by nie stoczyc sie po schodach w ciemnosci. Wyraznie sie nie spieszac, ruszyl ku drzwiom. Pukanie nasilalo sie z kazda chwila. - No ide, ide! - karczmarz podniósl glos, by nowo przybyly gosc nie obudzil wszystkich w budynku. -Kogo to nosi o tej porze.-burknal pod nosem, gdy dotarl w koncu do drzwi. Okazalo sie, ze za drzwiami jest mlody mezczyzna odziany w niebieska zbroje, na która mial zalozony tabard w barwach Przymierza. Mial on mlodziencza twarz, nie skalana zadna blizna, czy tez broda lub wasem. Dlugie czarne wlosy lepily mu sie do twarzy natomiast blekitne i bystre oczy spogladaly na karczmarza. W normalnych warunkach pewnie stalby dumnie z odrzucona do tylu peleryna, lecz bylo to bardzo ulewna noc i z plaszcza, którym byl otulony splywaly kaskady wody. - Czy znajdzie sie miejsce dla zmeczonego i przemoknietego paladyna?- uprzejmie spytal przemoczony mlodzieniec. - Oczywiscie, prosze wejdz juz zaraz podam jakas strawe i osuszysz sie przy kominku. - gestem dloni zaprosil do srodka. Gospodarz zaczal chodzic po karczmie i zapalac swieczki, w miedzyczasie gosc rozsiadl sie przy jednym ze stolików i zdjal czesc przemoczonych rzeczy. - Cóz takiego zmusilo pana do podrózy w taka pogode? - zagadal karczmarz. - Dokladnie jeszcze nie wiem, dowiem sie tego, gdy rano pójde do sedziego Solomona. Podobno jakies niepokojace rzeczy zaczely sie tu dziac. - W tym momencie karczmarz zaprzestal oswietlania pomieszczenia i rozejrzal sie wokól. - Jesli nie jestes zbytnio zmeczony, to przyniose jakas strawe oraz napitek. Wtedy przyblize panu pewna historie. - Paladyn kiwnal glowa wyrazajac tym chec wysluchania historii. Gospodarz ruszyl do kuchni i po chwili wrócil z ciepla strawa oraz dwoma kuflami piwa. Postawil to wszystko na stole i usiadl na przeciwko mlodzienca. Wzial pare luków piwa i zaczal toczyc opowiesc.

Wiec tak, kiedys mieszkala tu pewna para bardzo mila i uczynna, kazdy tutaj byl wstanie poreczyc za nich swoja glowa. Podawali sie za alchemików i faktycznie robili jakies mikstury. Po pewnym czasie urodzila sie im córeczka, a jaka sliczna, wrecz jak aniol wygladala. Delikatna cera, piekne i lsniace blond wlosy, oraz jeszcze te blekitne oczy. Zawsze ubierali ja w biala sukieneczke, przez co wygladala tak niewinnie, ze az trudno bylo uwierzyc w prawde. A wszyscy sie dowiedzielismy, gdy mala miala piec lat. Byl piekny dzien sloneczny dzien akurat orkowie wymyslili sobie atak. Akurat z tej strony, gdzie stal dom tej rodzinki. Mala bawila sie na zewnatrz i banda tych krwiozerców biegla prosto na nia. Byla bez szans ale wtem, znikad stanal miedzy nia a orkami demon, najprawdziwszy demon! Myslelismy, ze wsród nich jest jakis przeklety czarnoksieznik, a tu ten potwór zaczal bronic malej. Z domu dziewczynki wybiegli rodzice i kolejny demon, z najazdu orków nic nie zostalo, kazdego z nich zmienili w krwawa plame. To byl szok dla kazdego, ze taka mila para okazala sie potworami oraz, ze mogla splodzic tak niewinnie wygladajace dziecko. Ale po masakrze wrócili do domu i ojciec krzyknal, ze jesli postanowimy sie ich pozbyc czeka nas straszny koniec. Oczywiscie znalezli sie tacy, którzy wezwali inkwizycje, dorwali matke, ale po ojcu i malej nie bylo sladu. Pewnie sie juz domyslasz, ze wiedzma dlugo nie pozyla. Chcielismy spalic dom, w którym mieszkala ta rodzina. Paru weszlo do srodka, by rozlac latwo palne plyny, uslyszelismy ze srodka ich krzywy i mrozacy krew w zylach smiech. Nigdy nie wyszli z tego domu, kazdy kto próbowal tam wejsc juz nigdy nie wracal. Ci co sie odwazyli przejsc blizej ich domostwa mówili, ze slyszeli dzwiek pozytywki. Co noc, na poddaszu swiecilo sie swiatlo. Az pewnej nocy, nie zapalilo sie i tak bylo przez 5 lat az do zeszlego tygodnia. 

Paladyn sie rozesmial, gdy gospodarz zakonczyl opowiesc. -Za pewne, to jest dosc ubarwiona wersja, pewnie dziecko by uwierzylo. No nic zobaczymy czy faktycznie po to mnie tu wyslano. Móglbys mi wskazac droge do pokoju, musze byc w pelni sil by walczyc z waszym przerazajacym czarnoksieznikiem. - znowu sie rozesmial. Karczmarz pokrecil glowa i wskazal mu droge do pokoju. - Biedak nie uwierzyl. - znowu pokrecil glowa gdy gasil wszystkie swiece i sprzatal naczynia. Nastepnego dnia paladyn udal sie do sedziego. Sedzia powiedzial, ze potrzebuja kogos, by sprawdzil pewien opuszczony dom, w którym mieszkala kiedys dwójka czarnoksiezników z tego jeden zostal zlapany i stracony. Paladyn w ogóle nie przejmujac sie udal sie do tegoz ze domu. Trzymal mlot oparty na ramieniu, gdy wchodzil do srodka. Bylo tam ciemno i jedyne swiatlo pochodzilo od drzwi. Gdy przeszedl pare kroków, drzwi same sie za nim zatrzasnely pograzajac go w ciemnosciach. Na dloni wyczarowal mala swietlista kule, by móc cokolwiek widziec. Przeszukal cala dolna czesc domostwa, ale nic interesujacego nie znalazl. Podczas wchodzenia po schodach zobaczyl odbite w warstwie kurzu stopy, po wielkosci mogly nalezec do dziecka. Ruszyl za tym tropem, wszedl do pokoju, gdzie na srodku lezala mala szkatulka. Podniósl ja i otworzyl, okazalo sie, ze to jest pozytywka, która zaczela grac. Nie zamykajac jej odlozyl ja z powrotem na ziemie i zobaczyl cos w kacie pokoju, a raczej kogos. Byla to dziewczynka o dlugich blond wlosach i niebieskich oczach, ubrana w biala sukienke, gdzieniegdzie przybrudzona od kurzu. Stala wcisnieta w kat i przytulala mocno do siebie lalke. Paladyn polozyl mlot na ziemi i ukleknal przed mala. - Nie bój sie mnie, jestem tu by pomóc. - spokojnym i przyjaznym tonem zaczal mówic. Dziewczynka spojrzala na niego swoimi oczyma, wyglada tak niewinnie, ze paladyn nie zastanowil sie, jak sie mala tam znalazla. Chcial ja stamtad zabrac i ja ochronic. Wtem, poczul jak odrywa go ktos od ziemi i rzuca nim o sciane. Zamroczylo go na chwile i gdy odzyskal pelna swiadomosc byl juz spetany. - Tata! - mala z radoscia pobiegla w druga czesc pokoju. Dopiero teraz mlodzian dostrzegl czarnoksieznika, który wlasnie bral w ramiona dziecko i okrecil sie wokól siebie razem z nia. - Co teraz z nim zrobisz, to samo co zreszta? Powiedz, ze tak, powiedz, ze tak. -dziewczynka radosnie podskakiwala. - Niestety nie, ale pare tortur mu zafunduje. Jak bedziesz grzeczna pozwole ci pokrecic kolowrotem. - poglaskal czarnoksieznik, dziecko po glowie. Paladyn patrzyl na ta scene oniemialy, nie mógl sobie wyobrazic, ze tak niewinnie wygladajace dziecko, moze sie cieszyc z tego, ze bedzie moglo torturowac. - Sliczna prawda, bedzie z niej niesamowity czarnoksieznik. A teraz zabawimy sie z toba. - czarnoksieznik uniósl dlon i ostatnia rzecza jaka paladyn uslyszal byl smiech dziewczynki.

Wróć do „Twórczosc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron

Zaloguj się  •  Zarejestruj się