Wielkie Lowy w Mulgore.

Miejsce, gdzie mozna znalezc informacje o tym, co sie dzieje w klimacie oraz biezace plotki krazace po uniwersum.
100
azsyrg
Posty: 825

Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#1 » 23 lis 2014, 17:10

Wielkie Lowy
Obrazek
Ehawee przywitala sie w drodze nad strumien z grupa mlodych mysliwych. Mezczyzni w dobrych nastrojach zaczepiali ja i próbowali zaciagnac do ogniska oferujac trunki. Ona jednak zwinnie tanczyla miedzy próbujacymi pochwycic talie dlonmi lawirujac umiejetnie z pustym jeszcze dzbanem w rekach. Nagrodzila ich wysilki usmiechem, gdy poklepujac sie po plecach wskazywali pracujace przy krosnach rówiesniczki. Slyszac za plecami ich glosy zblizyla sie do szumiacej spokojnie wody. Blekitna rzeka oplywala wioske oddzielajac ja od równin Mulgore.

Dziewczyna przykleknela na zlocistym piasku i wyciagnela dzban ku wodzie. Krótko obserwowala jak woda napelnia naczynie, póki jej uwagi nie zwrócil ciezki tupot dobiegajacy z drugiego brzegu. Zastrzygla uchem machajac nerwowo ogonem, rozejrzala sie za zródlem dzwieku. Nie mogac jednak dostrzec nic poza pasaca sie para kodo nieopodal podniosla sie, zabrala pelen dzban i ruszyla z powrotem do wioski.

Cos tchnelo ja, by zamiast skrótem wrócic drózka ciagnaca sie nieopodal. Nadrabiajac drogi obejrzala sie na sciezke, która laczyla wioske Krwawego Kopyta z Urwiskiem Grzmotów, a Mulgore przecinala jak zasluzona blizna. Niespodziewany widok zaparl jej dech w piersiach. Korowód kodo przyozdobionych w festiwalowe kolory, wozy handlarzy oraz pielgrzymka braci i sióstr zmierzala bezposrednio do wioski. Omal nie upuscila dzbana, gdy czym predzej ruszyla zawiadomic ojca, oberzyste, o nadciagajacych gosciach.

Obrazek
Wszystkie plemiona Mulgore zostaly powiadomione o zblizajacych sie Wielkich Lowach i kazdy zainteresowany festiwalem jest w drodze do wioski Krwawego Kopyta na te uroczystosc. Zarówno Ci, którzy chca wziac udzial jak i Ci, którzy chca cieszyc sie swietem sa mile widziani. Shu`halo pod czujnym okiem Matki Ziemi beda oddawac hold lowieckim instynktom.

Jednak widmo Kataklizmu spedza sen z powiek medrcom i starszym plemion, którzy licza, ze w czasie festiwalu nie wydarzy sie nic zlego. Ostatecznie nie istnieje lepszy sposób, by dowiesc swej wartosci niz udzial w Polowaniu. Bacznym spojrzeniem obdarzani sa Ci, którzy maja najwieksze zadatki na obronców równowagi i ladu, o który tak zabiegaja taureni.

Mieszkancy równin maja jednak swoje zmartwienia, z którymi przyjdzie sie zmierzyc w czasie organizacji Wielkich Lowów. Jak chocby plotka krazaca wsród zbierajacych sie gosci o potepienczym wyciu i histerycznym smiechu podchodzacych niecodziennie blisko gnolli.


Obrazek

Posiadasz taurena? Chcesz zagrac? Zapraszamy!
Nie posiadasz taurena... ale nadal chcesz zagrac? Pomozemy Ci, stwórz go jeszcze dzis!

Obrazek

Co mozesz zyskac?
Godziny milego klimatu w towarzystwie futrzastych shu`halo!
Samodoskonalic umiejetnosci i rozwijac postac wsród innych graczy!
Wspomnielismy o dobrym klimacie?
Uczestniczyc w inicjatywie graczy, która ma na celu rozruszanie równin Mulgore!
Nie oszukujmy sie, te ogony...

Obrazek

Co mozesz stracic?
Godziny prawdziwego zycia, których nie bedziesz zalowac!
Cóz, prawdopodobnie spóznisz sie na kolacje raz czy dwa, a moze przelozysz spotkanie ze znajomymi, bo okaze sie, ze akurat wypada event, a Ty MUSISZ na nim byc, bo jest tak przyjemnie? Nic wielkiego!

Obrazek

Wejdz na kanal #Shu`halo i dopytaj! Stwórz swojego czlonka Zjednoczonych Plemion i wkrec sie w klimaty najbardziej rogatej rasy Azeroth. Potrzebujesz pomyslu? Nie jestes pewien czy twój koncept pasuje do realiów? Wszystkiego dowiesz sie na #Shu`halo! Pomozemy od imienia, przez dobór klimatycznego zajecia az po zakamarki koncepcji.

Obrazek

Kontakt poza gra: /join #Shu'halo
Kontakt w grze: /join taureni

Obrazek

Masz wiecej pytan? Skieruj swoje ircowe kroki do ZuegoFutrzaqa.


Ten temat sluzy do informowania o zblizajacych sie wydarzeniach oraz przekazywaniu biezacych dzialan. Wszelkie pytania, sugestie oraz krytyke prosimy kierowac na kanale #Shu`halo. Posty uznane za nieklimatyczne i zbedne beda usuwane.

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#2 » 05 gru 2014, 10:16

Wioska Krwawych Kopyt

Kolejny wieczór w przygotowujacej sie do wielkiego swieta osadzie przebiegal spokojnie. Mimo tego w powietrzu dalo sie czuc niepokój... Zebrani przy ognisku Shu'halo rozmawiali i rozmyslali. Mieszkancy wioski rozpoznali wsród nich wyslannika Wodza Cairne'a - Garahune, mloda lowczynie Halshe i przybyla moze tydzien wczesniej sluzke Nokee Washte - Chitikee. Jeden z mezczyzn zajmujacych sie plemiennym ogniem, zaslyszal tez, ze rozmawiali o Lowcy Laoku i jego rodzinie... Rodzinie, której juz od wczorajszego poranka nikt nie widzial. Po niedlugim czasie trójka Shu'halo opuscila osade Krwawego Kopyta...

Kiedy Mu'sha powoli ustepowal juz miejsca swemu bratu An'she jeden z wojowników dostrzegl powracajacych Shu'halo. Uradowal go widok niesionych przez Garahune, Halshe i Chitikee dzieci Lowcy Laoka...

W osadzie mówi sie o tym, ze to sprawka Gnolli... Mówi sie tez o tym, ze Laok moze jeszcze zyc... Zarówno o to, jak i o zdrowie jego uratowanych dzieci Haawa'y i Mu'kee modla sie teraz wszyscy Lakota...

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#3 » 15 gru 2014, 11:08

Osada Krwawych Kopyt

Wiele czasu minęło odkąd święty rytuał łowów został zakłócony... Od tamtego czasu udało się nieco uspokoić szalejące gnolle... Jednak nawet mimo fortelowi zorganizowanemu przez tropicieli, nie udało się odnaleźć łowcy Laoka...

Z czasem goście wielu plemion zaczęli powracać do swoich wiosek, a Osada nad jeziorem Kamiennego Byka powróciła do swojego zwyczajowego wyglądu... Mimo tego polecenie Wielkiego Wodza Cairne'a nie zostało zmienione...

W Mulgore musi zapanować spokój... Ta myśl kolejny dzień zamartwiała Grimtotema oddanego Krwawym Kopytom... Garahune przesiadywał przy ogniu, gdzie jak zwykle oczekiwał powrotu swoich zwiadowców... Nie nadchodzili... Z czasem jednak zaczęli wracać... Wszyscy poza Kitehu...

Byk wiedział, ze sam nie powinien opuszczać Osady... Co będzie skoro wtedy wróci? Pojawił się jednak ktoś inny... Swieża krew znów zawitała do Osady... Garahune wiedział, że to znak... Znaków zaś nie można lekceważyć... Wyruszył razem z nimi... Rozpoczęli poszukiwania... Radząc się duchów i zwierząt... Wreszcie znaleźli... Podstępem i walką uwolnili zaginionego... Poznali gdzie psowate mają swe główne siły... Pozostało tylko zebrać wojowników... Następnie wypełnić wolę Wielkiego Wodza... Mulgore będzie bezpieczne...

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#4 » 29 sty 2016, 20:17

Mulgore

Dzień zapowiadał się spokojnie... Zarówno na Płaskowyżu Grzmotów, jak i w wiosce Krwawych Kopyt mieszkańcy zajmowali się tym, co zwykli się zajmować. Wieść o niedawnym zwycięstwie nad gnollami uspokoiła serca Shu'halo, a i przygotowania do decydującego starcia z psowatymi przebiegały w spokoju. Nikt nie miał pojęcia i w najczarniejszych snach nie spodziewał się tego co mogło się stać...

Głuche grzmoty rozdarły powietrze, a cała ziemia zatrzęsła się... Z zachodnich gór osunęła się lawina głazów, a ziemia się rozstąpiła... Rozgrzana do czerwoności skała buchnęła z rozpadliny, a zaraz pojawił się on... Ryk jego przeszył okolice, a wściekłość i gniew przyszły wraz za nim... Cielsko jego wielkie niczym nowe wzgórze, cień zwątpienia i grozy niosło... Wreszcie w powietrze się wzbił wrzeszcząc przeraźliwe słowa... Echo ich zwątpienie i strach w sercach Shu'halo wzniosło, a terror gdy okrąg nad osadą zatoczył... Modlitwa zaś rozbrzmiała rozpaczliwa i głośna, a Skrzydlata Przeraza opuściła ziemię... Dokąd pomknęła nikt nie wie, ale to co po niej zostało ciągle dudni na pastwiskach...

Grupa dzielnych się zebrała spośród młodych i ciekawych, by dawne leże bestii odkryć... Gniewne duchy tam czekały broniąc wielkiej wyrwy... Shu'halo jednak nie ustawali i wspólnymi siłami przegnali upadłe żywioły ziemi i ognia... Gdy powrócili wioska przywitała ich jak bohaterów i razem z wodzem postanowili... "Musimy zaleczyć to co się stało... Gnolle poczekają, Matka Ziemia czekać nie może"... Wieści zaś się rozeszły... Do wszystkich szamanów, druidów i innych wiernych tradycji Shu'halo - niedługo rozpoczną się rytuały, na przebłaganie krzywdy uczynionej Matce... Nie zwlekajcie...

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#5 » 10 lut 2016, 20:48

Osada Krwawych Kopyt

Prawdziwa siła leży tam, gdzie kończy się to co możesz zobaczyć wzrokiem, usłyszeć czy pojąć... Prawdziwa siła rodzi się w sercu, a wiara jest jej miarą... Jesteśmy Shu'halo, a nasza siła zrodziła się z tego co zostało nam objawione i tego co stworzyli nasi Przodkowie na samym początku... W wierze uczącej nas szacunku do otaczającego świata i tradycji nie pozwalającej nam umierać samotnie... Jak mówili to Ci którzy byli przede mną i przed wszystkimi widzącymi ten dzień, tak mówię i ja - Garahune Czarny Jęzor.

Wielu radziło co powinniśmy uczynić, mimo że dobrze wiedzieliśmy co musi być zrobione. Duchy bywają kapryśne i niezrozumiałe, ale w szacunku zawsze trzeba ich wysłuchać. Zgromadzenie siedmiu wreszcie wyszło z namiotu... Osąd ich stał się jasny. Wszystko zakończy się jednego dnia, a Mulgore wreszcie stanie się spokojem, za jakim tęskni Matka... Wyrwa po Przeklętym Strażniku zniknie, a gnolle odejdą wraz z nią...

Cały ranek trwały przygotowania, a wreszcie nadszedł czas... Tropiciele ruszyli pierwsi... Celem ich była jama psowatych... Później ruszyła procesja modlitewna, a kierowała się do wyrwy... Wybrani do głównego uderzenia wyruszyli zaś ostatni... Siedmioro... Bo tak musiało się stać...

Tropiciele czekali na nich przed grotą... Psowate zaś nie chciały wyjść by walczyć... Tak jak zostało wyśnione, tak stać się musiało... Shu'halo wkroczyli w cień groty, a tam czekał na nich wróg... Uszom służki Matki nic umknąć nie mogło... Zasadzka pośród kamiennych ścian została odparta... Dwoje jednak wróciło, by tropicieli wspomóc... Uczynili to jakby przeczuwali, a imiona ich Ithe'logar i Serga... Pięcioro dalej w pieczarę poszło... Widzieli jak z cienia przemyka psowatych całe stado, ale nie ich zadaniem było walczyć z tymi co przed grotę biegną... Korytarze prowadziły aż do ścian z kryształów wykutych. Głęboko tam, gdzie psowate zajść nie powinny... Jak wiele istot straciło tam życie policzyć trudno... Kości ich na krystalicznych znakach bieleć już zdążyły... Pięcioro czuło już zmęczenie, ale mimo ran dalej ruszyli, by przejść śmierci korytarzem... Znaki w okrutną moc zaklęte żniwo swe jednak zebrały... Zaraz za nimi straż ostatnia przed tym, co rykiem strasznym groziło z głębi... Pośród walki dwoje ciężko rannymi padli... Shav i Kirzak, bo to ich imiona... Oboje jednak modlitwa swoją wspomogli jak i wszystkim innym co pozostało w ich mocy... Shu'halo nie cofają się w słusznej walce. Mimo, iż częścią targnęło zwątpienie, młody wojownik przywiódł słowami mądrość... "Idźcie bo pójdzie na marne", a wódz oddał mu rację... Troje zaś weszło do głównej pieczary, a za nimi pomknął śpiew świętej broni, która łapy Shava niosły... Zmierzyć się tam z szamanem i kryształową bestią mieli... Przodkowie i Matka czuwali nad nimi, jak i silna wola sojuszników, którzy przed pieczarą zostali... Ciosy ich były celne, bo dobro ich serc prowadziło niezłomnie, a i modlitwy całej wioski do zwycięstwa się przyczyniły... Troje widziało na własne oczy upadek bestii, a imiona ich Bearish, Ann'the i Aree'kawni... Troje widziało, ale zwycięstwo było dziełem wszystkich... Bo my jesteśmy Shu'halo i walczymy o swoje świętości...

Niech teraz w Mulgore radość zawita bo wszystko stało się takim jak być powinno... Niech równowaga duchów raduje serca sług, a inni cieszą się harmonia świętego pastwiska... Niech też ten dzień zapadnie w pamięć, a imiona tych którzy w paszczę zła weszli, przetrwają tak długo jak ostatni Shu'halo kopytami po ziemi stąpa... Ithe'logar, Serga, Kirzak, Shav, Bearish, Ann'the, Aree'kawni...

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#6 » 30 paź 2016, 13:19

Mulgore

Tak jak zmieniają się pory roku... Po opadających liściach nadchodzą chłody. Po chłodach zaś odwilż i wzejscie nowego życia. Tak samo w sercach Shu'halo po każdej walce nadchodzi czas odpoczynku... Nadchodzi czas odbudowy, wzrostu i miłości... Nadchodzi czas nadziei... Czas w którym groźny wilk nienawiści popada w letarg, a jego brat miłość powraca do łask... Wszyscy chcemy wierzyć w to, że pokój może nadejść... W to, że wschodzące An'she przyniesie nam cieple promienie, myśliwi dobrą zwierzynę, a rodzina pokój i chleb...

Mulgore od czasu ostatnich wydarzeń było oazą spokoju. Nie działo się nic nieprzewidzianego. Prawda, co jakiś czas mysliwi odchodzili na Wielkie Łowy, młodzi ruszali na swe pierwsze, a większość zyła w spokoju. Nieprzyjaciele odeszli. Odeszli w walce, czy zakopali nienawiść... Nawet Kolcogrzywy. Ich resztka nauczyła sie wreszcie pokoju. Zaczeło się cicho. Od wzajemnego patrzenia na siebie. Bez gniewu i bez podniesionych włóczni. Zupelnie jakby krzywdy przeszłości odeszły... Potem były wymiany... Futra za wode... Skóry za cukier... Dalej nie było już walki...

Wierzyłem jak wy, że świat nie Shu'halo może się zmienić. Wierzyłem jak wy, że nadejdzie wreszcie pokój... Tak jak wy bracia i siostry zostałem oszukany...

Jeden z tych spokojnych dni dudnił znów w umysłach i sercach mieszkańców, kiedy starzy obrońcy powrócili by spotkać swojego przyjaciela. Wioska Krwawych Kopyt radowała się z ich powrotu. Ciągle pamiętali o wspaniałych wydarzeniach Wielkiej Nocy, w której zło zostało wyplenione ze świętych pastwisk. Wódz przyjał ich skromnie i szczerze, jak przystało na Shu'halo z którymi żył. Jak przystało na Shu'halo którym był. Mówił o tym co było i co jest. Mówił o tym co ma nadejść. Nikt jednak nie spodziewał się nadchodzących chwil. Nikt kto złożył swe serce w ofiarze pokoju nie mógł tego przypuszczać...

Ziemia rozdarła się raz. Zaraz potem drugi. Pył rumowisk widoczny był z daleka. Wojownicy ruszyli by się zebrać. Zaraz po nich odgłosy walki przerwały swist wiatru... Czerwona Chmura. Wszyscy tam ruszyli. Na miejscu zaś wojne ujrzeli... Kolcogrzywy zdradziecko intryge swą snuły. Umysły pragnące pokoju ich ofiarą padły. Wschód i południe drogą ich natarcia. Obrońcy swiętych pastwisk rozdzielić się musieli. Wojownicy Wodza ku wschodowi ruszyli. Prosto w bój i ku płonącej wiosce... Bohaterowie Poranka, zaś ku połodniu biegli. Na ratunek tym, co bronić się nie mogą sami...

Strzały, walka, krew. Masa ciał na wschodzie. Wojna znów nadeszło i żniwo swe zbiera. Za każde ciało Łowcy, kilka ciał oprawców. Nokee Washte czuwa nad swoimi dziećmi. Na południu zaś trwoga i zdrada jeszcze większa. Ofiara się szykuje z tych co winy nie mają. Tam uderzyli Wojownicy Światła, jak lwica dzieci swych broniąca. Mimo ran okropnych w zaciekłości nie ustali. Przeklęty Kolcogrzyw wreszcie martwy upadł. Plugawe jego czary do skutku już nie doszły. Niewinni pierzchli do swych domów, tak jak być powinno. Reszta zaś na wschodzie przegrupować się musiała...

Wreszcie okrzyk gromki sie po Mulgore rozniósł... Eth Ashush Ahmen! O zwyciestwie zwiastowało... Wielu znów dnia tego oddało zycia swe za pokój... Za tradycję, wiarę i wolność swoją i krewnych. Lecz końcem to nie będzie, bo wróg do jam swych pierzchł. Razem z nim zepsucie które łatwo nie przeminie. Sen z tym też spadł z powiek... Pamięć powróciła... Jest tylko jeden sposób aby to skończyć...


Ponoszę za to winę. Nie słuchałem siebie. Wierzyłem, że pokoju każdy może się nauczyć... Nienawiść to coś, czego nie da się tak łatwo zapomnieć... To nie coś, co można naprawić tak szybko. Wielu dziś oddało swe życie za pokój. Nie pozwolimy, by ofiara ta była daremna. Tropiciele już ruszyli bracia i siotry... Zabijemy ich wszystkich. - Garahune Czarny Jęzor.
Ostatnio zmieniony 30 paź 2016, 13:30 przez azsyrg, łącznie zmieniany 2 razy.

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#7 » 30 paź 2016, 13:21

Mulgore

Jesteśmy Shu'halo. Jesteśmy Strażnikami. Jesteśmy tymi, którzy umiłowali pokój. Jakże przedziwnym jest to, że Ci którzy umiłowali pokój, muszą walczyć aby zachować to co kochają...

Ruszyli jak było powiedziane. Oddając swe serca nienawiści i ramiona uswieconemu gniewowi. Ruszyli razem, ale nie razem walczyli. Garahune prowadził większą grupe. Z mądrością przodków uderzyli by uwagę odwrócić. Inną drogą ruszył mniejszy oddział. Ruszyli Ci, których nie tak dawno okrzyknięto bohaterami. Troje wojowników ze srebrzystej armii...

Cierpią przy tym, tak jak ból ich serc rozrywa umysł. Ciała zaś cierpią od ciosów tych naprzeciw których stają...

Siła naszych ze zdradzieckim rodem kolcogrzyw się ścierała. Rany i krzyki. Szczęk stali. Nieprzyjaciel długo się szykował. Wojny znów chciał zasmakować. Owocami jej zaś krew spływająca po kamieniach... Troje zaś przez ciemność rozpadliny parła. W cieniu tym na życia ich zabójcy czekali. Stary wróg czy nowy. Może jeden z drugim. Zło jak to ma w zwyczaju, potrafi się jednoczyć. Zabójcy ruszyli, lecz podołać nie mogli. Znak swój zostawili przywołując wspomnienie. Stary wróg nie zapomina, zawsze chce powrócić...

Troje parło dalej by mrok wreszcie opuścić. Słysząc wojnę z oddali, nie ustępowali. Wąski tunel przed nimi, a każdy oddech ważny. Ryk zaś złowrogi i bestia im drogę przestąpiła. Wielkie bydle z cienia. Magią zdradziecką spętane. W stal okute, gniewne, tylko krwi pragnące. Szarżą swą straszliwą rozbiła Shu'halo. Niczym władca jamy narzuciła walkę. Przodkowie zaś czuwali nad krewnymi swymi. Szarżę swą bestia krwawo zakończyła. Shav największą siłę tego ciosu zebrał. Ann'the z mocą zwierza i Matki mądrością uskoczyła zwinnie by okolice poznać. Aree'kawni został bestii na drodze. Unik jego. Cięcie. Ryk bolesny bestii. Zło jest jednak silne. ustąpić nie chciało. Troje razem parło by plugawca zniszczyć. Rzecz zaś przeraźliwa stała się po chwili. Shav ranę wielką i groźną otrzymał. Strach i gniew wtedy serca Shu'halo ogarnał...


Ale jesteśmy Shu'halo i nie umieramy samotnie... Jesteśmy wierni Przodkom i naszej Matce... Ona nas nie opuszcza. Zawsze nas strzeże... Pozwala nam dokonać czynów, które pojęcie przechodzą...

Ciosy szykowali, gdy towarzysz ich uderzał w kamień. Na ścierwo się rzucili z furią dzikich plemion. Nawałnica ciosów na bestyję spadła. Ta jednak trwała ciągle grozą strasząc. Shav modlitwą swoją czuł jak życie traci. Uniosł łeb ku niebu i An'she wezwał. Wielkie oko Matki właśnie tam patrzyło. Blask wspaniały się po wąwozie rozniósł. Ciepło zaś opadło by uzdrawiać rannych. Zło zaś poraziło, osłabiając mocno. Gniew też i natury, zaraz topór święty, nim to światło zgasło walkę zakończyło. Zostawić go nie chcieli mimo, że sen go pochłonął. Darów ile mogli weń przelali zaraz. Żył i oddychał, a to liczyło się teraz. Ruszyli dalej we troje, mimo że na czterech kopytach. W stronę zimnego błękitu. Zdradzieckiego światła...

W wierze naszej siła, a w tradycji droga. Wróg nasz je pamięta bo przez nie już raz upadł...

Powitał ich smiech i słowa z przeszłosci... Zapewnienia o sile i ich własnej zgubie. Płaszcz Cierni, bo tak mu było na imię. Miano które niech każdy z was dobrze zapamięta. On sprowadził ciernie i wyniszczył święte łąki. On ciała niewinnych, których zabił, zniszczył. Troje szło mu na przeciw, do walki sie gotując. Stukot dwóch par kopyt zblizał się do niego. Kolcogrzyw podniósł dłonie i splugawienie przyzwał. Ciernie znów wyrosły. Duchy Cienia też przybyły. W ciała zamordowanych wstępować zaczeły. Troje zaś na kopytach dwojga ruszyło biegiem ku Skazicielowi...

Dzięki nim jesteśmy tutaj. Dzieki nim uciekliśmy przed wojną w zamierzchłych czasach wędrówek...

Roztoczył on swą magię którą złamać próbowali. Ann'the swą modlitwą, a Aree'kawni mocą. Shav zaś między nimi zaczął się przebudzać. Nowy promień An'she znów w serca ich wrócił. Magia splugawienia osłabła i pekła. Runeła razem, ze scianą plugawego domu. Promień Poranka prowokował wroga. Płaszcz Ciernisty bardzo pragnał jego śmierci... Ann'the zaś i Shav, który w zmysły doszedł, razem znów na wroga z wiarą uderzyli. Fałszywym życiem kroczący przeszkodzić im chcieli, ale którz stanie naprzeciw potędze wojownika An'she? Wroga było wiele, ale Byk go trzymał. Dał czas Dwójce rozprawić się z Płaszczem. Zarówno gniew natury jak i światła stał za nimi. Kolcogrzyw wytrwale ataki odpierał. W końcu wreszcie upadł, raniony wielokrotnie. Ostatnim zaś tchnieniem chciał śmierć jednego z nich zobaczyć. Pomiot umarłych oblegał Wielkiego Byka. Ryli jego gardło pazurami i zębami. Poświecenie dwójki teraz go wróciło. Zatrzymali jego życie na świecie by mogli razem zwyciężać. Ann'the pełna wiary na chmare wroga uderzyła. Shav kończąc zaś z plugawcem, już na pomoc ruszał. Skrzywdzone zaś ciała braci naszych i sióstr odeszly. Spoczeły nareszcie tak jak być powinno. Z Wiecznych Łowów bitwa ta musiała być widziana... Trójka zaś znów razem żywa i zwycięska. Zmeczenie było wielkie, ale w sercach ciepło. Ciężkie ich powieki od wysiłku spadły...

Dzięki nim jesteśmy wolni! I dzieki nim będziemy zwyciężać! Bo my jesteśmy Shu'halo i zawsze nimi będziemy!...

Odpływali w pokój jaki razem wywalczyli. Słyszac z oddali okrzyki o wygranej bitwie. Tej nocy zaś chowaliśmy naszych poległych. Łzy za nich roniliśmy, bo dzieki nim żyjemy. Z łzami zaś nasze twarze ku usmiechom się skłaniały. Bo polegli za naszą wolność, a owocami ich życia stało się to, co my dokonać możemy. Niech ten dzień na zawsze pozostanie w naszych sercach. Dzień w którym wróg prastary zniknął spomiędzy traw. W serca nasze pokój może znów zawitać, a każdy jego oddech o pamieci ich przemawia. Imiona bohaterów niech znów w pamięć się wryją, a kto czynom tym nie wierzy niechaj Przodków się poradzi. Niech każde dziecko mowi to z zachwytem, niech opowiada o Ann'the, Aree'kawnim i o Shavie...

ETH ASHUSH AHMEN! - Garahune Czarny Jęzor

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#8 » 29 maja 2017, 13:19

Pokój jest czymś pięknym... Nie jest tylko czasem i wolą współistnienia w szacunku... Jest okazją do rozkwitania i wzrastania... Chwilami w których rodzi się miłość i w których nowe pokolenia mogą przyjść na świat... Wiatrem gnającym w nozdrza zapowiedź silniejszego powrotu do nauk Stworzycieli... Do szukania równowagi między An'she i Mu'sha... Do ponownej pogoni za Apa'ro między bezdrożami Kalimdoru...

Wiele czasu upłynęło od ostatniego zwycięstwa. Bohaterowie udali się dalej, choć wiemy tak jak i oni, że zawsze tu powrócą kiedy w sercach swych poczują zew. Powrócą by odpocząć i na nowo podsycić płomień, który wprawia w nich zapał do walki... Powrócą aby znów przypomnieć sobie za co tak na prawdę walczą. W sercu każdego Shu'halo, nie ważne jaką ścieżką kroczy, zawsze pojawia się tęsknota do ziemi. Ziemi którą Nokee Washte od zawsze zdawała się otaczać szczególną opieką, a której to opiekę my wszyscy od dawna chcieliśmy zachować. Chcieliśmy i zachowamy choćby nasza krew miała ją zrosić. Pokazaliśmy to nie raz gdy za okrzykiem różnych, ale odważnych serc, zbieraliśmy się by walczyć, gdy najeźdźcy chcieli zakłócić nasz pokój. Zwlekałem długo, bo wizje moje zamilkły. Ciągle jednak wracam na miejsce ostatniej bitwy... Przechadzam się między obumierającymi cierniami i słucham szeptów wiatru, wyczuwam drżenia ziemi i spijam mądrość wody... Później zaś odpoczywam przy ogniu chłonąc jego zapał...

Myślę o tunelu jaki znaleźliśmy. Myślę o tym jak długo trwał zasypany... O tym jak wiele wrogów naszych uciekło na Pustkowia. Uciekło by dalej knuć przeciw pokojowi... O tym, że to trop, który nie mógł się tak łatwo urwać...

Zawsze kroczyłem między Światłem a Cieniem... Może tak miało być? Może to jaki jestem pozwala mi dostrzec... Pozwala nie zaznać spokoju i ciągle szukać zagrożeń. Może właśnie to widział we mnie Cairne?

Może... Może, albo to tylko mruczenie byka który tęskni za szlakiem i niebezpieczeństwami lasu które go ukształtowały? Nie mam sił już dłużej zastanawiać się nad tym... Ruul zaleca mi rozwagę, ale weterani ofensywy zdają się podsycać moją niepewność... Jestem tu po to, aby czuwać więc czuwać będę. Ruszę zasypaną ziemię i sprawdzę co przeoczyliśmy tak bardzo pragnąc pokoju... W końcu lepiej wyjść na wariata niż później patrzeć na umierających w zaskoczeniu Shu'halo.


To czas błogosławiony dla nas przez Stwórców, ale musimy pamiętać o ich słowach. Jesteśmy ludem strażników Bracia i Siostry... Zawsze musimy być gotowi.

Garahune Czarny Jęzor

100
azsyrg
Posty: 825

Re: Wielkie Lowy w Mulgore.

Post#9 » 29 maja 2017, 13:22

Niedługo wracamy z klimatami kopytnych. Tym razem może nie tylko? ;)

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron

Zaloguj się  •  Zarejestruj się