Theramore

Miejsce, gdzie mozna znalezc informacje o tym, co sie dzieje w klimacie oraz biezace plotki krazace po uniwersum.
Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 520
Kontaktowanie:

Theramore

Post#1 » 11 paź 2017, 16:12

Preludium

***

Obrazek

Historie takie, jak ta, zaczynają się najczęściej dwojako: niepozornie, lub z wielkim hukiem. Ta należy do tej drugiej grupy.

W straży Theramore siedzę już piąty rok, od dwóch jednak w wydziale zabójstw. Nie wiem, co mnie podkusiło, by aspirować na stanowisko detektywa - zapewne nie spodziewałem się, że średnio raz w tygodniu będę brodził w bagnie po kolana, szukając ciał w rozmokłym błocie. Tak się bowiem przyjeło w Theramore, że gdy ktoś kogoś chce zabić, to wpierw wyprowadza go głęboko poza miasto, w gęstwiny, tam zabija, a następnie wciska w jakieś zarośla lub najgłębiej jak tylko może w muł, mając nadzieje, że ciała nie znajdziemy. Taka więc chcąc nie chcąc nasza niedola, że gdy tylko pojawia się podejrzenie morderstwa, pierwszym przystankiem zawsze są bagna. Dziewięc na dziesięć przypadków kończy się i tak tym, że niedoszły nieboszczyk okazuje się tylko zaginionym pijaczkiem, który nie wrócił do domu na noc, lub uciekinierem, zwiewającym z miasta przed długami lub żoną. Raz na jakiś czas pojawia się jednak faktycznie ciało, z poderżniętym gardłem, przetrąconym karkiem, uduszone - raczej w większości szybka i prosta śmierć. Nie są to jednak sprawy, po które takie pachołki jak ja mogą sięgać - miażdżąca większość z nich to porachunki basiorów z okolicznych gangów. Rzeczy, których nikt nie rusza, najczęściej ze strachu przed utraceniem własnej głowy. To jednak zdarza się naprawdę sporadycznie, więc nie mogę narzekać na nadmiar roboty. Theramore jest w miare spokojnym miastem.

Jednak to, co ujrzałem tamtego wieczora przerosło chyba wszystko, co do tej pory udało mi się w życiu zobaczyć...

Siedziałem w gospodzie, jak co wieczór po pracy, nad kolacją i kilkoma dokumentami, których nie udało mi się dokończyć w biurze. Wyjatkowo rozbrzmiewała muzyka - jakaś grupa muzyczno-aktorska zabawiała spokojną, niemalże senną muzyką gości, w tym mnie. Przyznać muszę, wzroku nie umiałem oderwać od dziewczyny, która śpiewała - a ta spojrzenie miała z serii tych, które wwiercają się w dusze i zaglądają w umysł wielkimi, zielonymi oczyma. Czerwony kwiat wpleciony w czarne loki wydawał się wysysać z mojej głowy każdą myśl, jaka napatoczyła się po drodze, a która nie dotyczyła spiewaczki. I zapewne gapiłbym się tak, zamiast zająć się papierami i kolacją, gdyby nie szturchnięcie młodszego szeregowego, które wyrwało mnie z zamyślenia. Młody chłopak, miał tamtego dnia chyba pierwszy w życiu nocny dyżur. Gdy na niego spojrzałem, wyglądał blado. Zasalutował mi drżącą dłonią i wyjąkał, że znaleźli ciało na bagnach. Przeklnąłem w myślach, wiedząc już, co się szykuje. Chłopak zaraz dodał, że porucznik jest już na miejscu i kazał mnie przyprowadzić. Przeklnąłem kolejny raz - tym razem swoją intuicję.

Oczywiście, przedzierając się przez bagna bardziej skupiony byłem na tym, że nie zabrałem z biura gumowców, niż na roztrzęsionym młodziku, który mnie prowadził. Myśl o nim spławiłem krótkim wnioskiem, że jest nowy w straży i pewnie pierwszy raz zobaczył rozmiękłe w bagnie zwłoki. Spokoju jednak nie dawało mi wspomnienie o poruczniku, który już był na miejscu - taki ktoś jak On nie wywleka się z ciepłego łózka o tak późnej porze, by iść na bagna do byle morderstwa. Na miejscu wszystko się jednak szybko wyjaśniło.


Obrazek

Scena bowiem wyglądała tak: Całkiem niedaleko od murów miasta, przy niewielkim bajorku otoczonym wierzbami i cierniowymi krzewami stali kolejno - Porucznik Aden, wyraźnie równie mocno co ja żałujący, że nie zabrał gumowców, obok niego Doktor VanHowzen, jak zwykle z tak neutralnym wyrazem znudzenia na twarzy, jak to tylko możliwe... I jakichś dwóch gości, których nie umiałem poznać. Jeden, zdaje się, był chyba magiem, ale nie jestem pewny - nosił w każdym razie szatę. Albo koszule nocną. Pomiędzy nimi leżało białe płotno, przykrywające, jak zakładałem ciało. Zbliżyłem się, przywitałem, odsłoniłem płótno. Wpatrywałem się chwile w to, co pod nim leżało, aż doktor mnie nie oświecił. Chłopiec, lat 12, pozbawiony większości krwi z organizmu, kilku organów takich, jak mózg, serce, wątroba, żołądek, oczy i język, niektórych kości, a na dokładkę z chirurgiczną precyzją obdarty ze skóry. Zasłoniłem truchełko, wstałem i cofnąłem się o kilka kroków, udając, że wcale nie zbiera mi się na wymioty, gdy lekarz opisywał dodatkowo, jak bardzo "świeże" jest ciało.

Gdy już uspokoiłem swoje wnętrzności, zacząłem od rozmowy z szefem - doszliśmy do wniosku, że nie wiadomo skąd ani czyje to dziecko, nikt bowiem nie zgłaszał zaginięcia tak młodego chłopca w ostatnich tygodniach. Łatwo też było się domyślić, że nie padł ofiarą zwierząt. Wysunęliśmy teorie, że Chłopak mógł podpaść jakiemuś bandziorowi, choć ta teoria szybko przepadła - nawet najgorsi z Theramore nie robią tak makabrycznych rzeczy. Pozostaliśmy więc przy dwóch teoriach: W mieście lub pobliżu zagnieździł się jakiś czarnoksiężnik, albo psychopata. Albo oba. Nasze obawy potwierdził mag, twierdząc, że ślad magiczny jest, ale zatarty na tyle, że nie jest w stanie określić niczego ponad to, że w masakre była jakoś wplątana jakaś magia.

Porucznik kazał mi wracać do domu - ciało przenieśli do miasta na dalsze badania. Nie mogłem spać przez kilka nocy. Myślałem o tym wszystkim. Przydzielono mi tę sprawę i - co najgorsze - byłem w niej sam. Wiedziałem, że nie dam rady, więc wczoraj naskrobałem kilka ogłoszeń, by w nocy rozwiesić je po mieście. Może znajdą się jakieś dobre dusze, które mi pomogą.


"Uwaga!
Pilnie poszukiwani ochotnicy, osoby szukające mocnych wrażeń, zdolne do poruszania się tak w mieście jak i na bagnach, które pomogą mi w rozwikłaniu sprawy morderstwa. Na chętnych czekam każdego wieczora w gospodzie przy koszarach.


Bertan Rudge"


***

O co chodzi?
Rusza klimat Theramore, który zaproponowałem kilka tygodni wcześniej w ankiecie, a który ową ankietę wygrał. Klimat będzie się kręcił wokoło wątku śledztwa, a zatem roleplay niemalże w pełni storytellingowy, a'la detektywistyczny, w klimatach wzorowanych na Nowym Orleanie z początku XX wieku.

Kto może?
Każdy, choć zależałoby mi na nowych, świeżych postaciach bez SW - niewykluczone jednak, że postaci już istniejące, mające jakąś koncepcje opierającą się o Theramore będą mogły dołączyć do klimatu, ta kwestia pozostaje do ustalenia ze mną.

Co tam się w ogóle dzieje?
Theramore było spokojnym, dobrze prosperującym miastem, nim nie uderzył Kataklizm. Potężne fale podtopiły port, mury twierdzy i okoliczne bagna, trzęsienia ziemi naruszyły struktury budynków i tylko dzięki interwencji magokracji Theramore wszystko się nie zawaliło. Straty były jednak niepowetowane. Szkody wprawdzie naprawiono, pochłonęło to jednak ogrom funduszy, przez co w mieście szybko zaczęły zbierać się jednostki, szukające innych, niekoniecznie prawych i honorowych sposobów na zdobycie pieniędzy. Z racji też, że Theramore utrzymuje się głównie z handlu w porcie, a ten został uszkodzony przez kataklizm, przez długi czas wstrzymany został przychód pieniędzy.

Lata minęły, miasto wprawdzie stanęło na nogi pod względem finansowym, jednak wraz z miastem, na nogi stanął półświatek przestępczy, rozrastając i rozprzestrzeniając wpływy różnych grup na wiele aspektów życia codziennego.

Podmyte bagna, zmieniając niemalże całkiem swój dotychczasowy krajobraz, stały się perfekcyjnym schronieniem dla tego, co niebezpieczne - siedliskiem najróżniejszej maści stworów, ale także wiedźm, czarowników, szaleńców i całkiem sporym zbiorem legend, plotek i domysłów.

Szlachcice, w większości ślepi i głusi na prośby i błagania biedującej klasy niższej sami trzymają się kurczowo swoich dóbr materialnych, świadomi, że niemal z dnia na dzień pech może im odebrać wszystko to, czego się dorobili.

Zadufana w sobie magokracja, do dziś pusząca się uratowaniem Theramore przed zniszczeniem przez Kataklizm, nie jest ani trochę lepsza. Magowie z góry spoglądają na to, co dzieje się w mieście, zirytowanymi i rozżalonymi spojrzeniami obrzucają wszystkich, bez względu na klasę, święcie przekonani, że mieszkańcy marnują potencjał miasta - sami jednak nie kiwną palcem, by polepszyć sytuację.

Wśród wszystkich tych grup pozostaje Straż Theramore. Jedni prawi i sprawiedliwi, działający na rzecz lepszego jutra, inni zmęczeni, nie czekający już na nic, a kolejni czekający tylko na okazję, by dostać do ręki mieszek z monetami.

***

Kontakt:
Kanał irc: #Theramore
Kanał w grze: /join Theramore
Nicki: Imiennik (na ircu), Vanas, Myrrdes, Bertan (w grze)
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 520
Kontaktowanie:

Re: Theramore

Post#2 » 21 paź 2017, 9:53

Dziś o 19:00 pierwszy event!

Chętnych zapraszam, macie jeszcze osiem godzin!
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 520
Kontaktowanie:

Re: Theramore

Post#3 » 25 lis 2017, 16:37

Pierwszy rozdział

***

Obrazek

Nie jestem pewny, co mnie bardziej dziwi - fakt, że ktokolwiek odpowiedział na moje ogłoszenie, czy to, że jedynymi osobami, które to zrobiły, były kobiety. Nie, żeby mi to przeszkadzało, wiem, że często kobiety bywają w niektórych sprawach lepsze od mężczyzn, ale... Nieważne. Pierwsza przyszła Lia, elfka, której nazwiska nie potrafie wypowiedzieć, a co dopiero napisać. Jest szwaczką, uczącą się magii. Druga zaoferowała się Maura - ciemnoskóra guwernantka, wychowująca potomków okolicznej szlachty.

Śledztwo mogliśmy zacząć na dwa różne sposoby - od sekcji zwłok dziecka, albo z miejsca, w którym znaleziono jego ciało. Dziewczyny uznały, że zaczniemy od sekcji, więc udaliśmy się do koronera. Nie znoszę go odwiedzać, jest tak okropnie zafascynowany swoim grzebaniem w trupach, że przez pierwsze kilka tygodni naszej znajomości byłem przekonany, że praktykuje nekromancje, albo jest nekrofilem... Ale nie. O dziwo nie. Jest po prostu bardzo dobry w tym co robi i przykłada się do swojej pracy, niekiedy nawet aż za bardzo. Tym razem też tak było. Gdy wszyscy ledwo byliśmy zdolni oglądać zmasakrowane ciało chłopca, on bez oporów, niemalże z uśmiechem na ustach wygrzebywał z niego kolejne odpowiedzi na zadawane przez nas pytania. Wymienił nam wszystko, czego chłopiec został pozbawiony,
i poinformował o fakcie, że martwy był nieco ponad tydzień, ale nie więcej niż dwa. Co jednak było najdziwniejsze i najbardziej niepokojące to to, że chłopiec prawdopodobnie był żywy podczas... Tortur, jakim go poddano przed śmiercią. Dalsze badania, które kazałem przeprowadzić koronerowi ukazały, że w ciele chłopca od groma było substancji narkotykopodobnych - eliksirów regulujących pracę serca, mózgu i płuc, prawdopodobnie dzięki nim utrzymywano dzieciaka przy życiu. Po wszystkim grzecznie podziękowaliśmy i skupiając całą silną wolę na nie zwymiotowaniu, opuściliśmy jego pracownie.

Jeszcze tego samego dnia, po dojściu do siebie, ruszyliśmy na bagna, w miejsce, gdzie ciało zostało odnalezione. Na miejscu rozeszliśmy się nieco po polanie, by szybciej przeczesać teren. Pierwszy trop odnalazła Maura - nie wiem jak,
ale jakimś cudem wypatrzyła kilka niewielkich kropelek krwi wśród źdźbeł trawy. Po krótkim spacerze przez moczary,
trop doprowadził nas na niewielkie wzniesienie, z którego dostrzegliśmy jakiś kolorowy obóz, wypełniony tak ogniskami, jak i całą gromadą barwnie i elegancko ubranych mężczyzn i kobiet. Wiekszość z nich zebrana była wokoło jednego, centralnego, wielkiego paleniska, przed którym stał elf w białej marynarce i zdawał się rozmawiać z ogniem,
kształtującym się w formę żywej istoty. Całego obozu pilnowały gnolle, jednak nim zdążyliśmy wysnuć jakiekolwiek domniemania, z jednego z drzew wyskoczyła tarantula - powód przez który w mgnieniu okaz zostaliśmy otoczeni przez gnolle i dowodzącego nimi krasnoluda...


Obrazek

...Krasnolud i jego podopieczni sprowadzili nas do obozu, który o wiele schludniej wyglądał z daleka - jego mieszkańcy, choć wciąż nosili kolorowe i zdobione ubrania, fraki, cylindry, suknie i kapelusze, to jednak daleko było temu zbiorowisku do stowarzyszenia dam i dżentelmenów - wydawali się bardziej bandą ekscentryków w starych, połatanych i pozszywanych ubraniach, niż faktycznych elegantów. Podobnież z resztą było jeśli chodzi o namioty - ich kolorowość zawdzięczana była masie różnokolorowych szmat, kawałków materiałów i innych rzeczy, którymi łatane były dziury w płótnach. Wszystko to oświetlone, jak wspominałem, masą ognisk, lampionów, latarni i pochodni.

Ale nie to było ważne. Ważna była postać elfa, do którego nas doprowadzono. Długouchy mężczyzna w białym fraku i cylindrze jedyny wyróżniał się faktyczną elegancją i schludnością, a aparycje miał godną prawdziwego szlachetnego pochodzenia, co tylko podkreślał każdym oszczędnym gestem i konkretnym, wymierzonym ruchem. Przedstawił się imieniem Belloc i wyjaśnił, że znaleźliśmy się w obozie obwoźnych artystów, którymi przewodzi. Sam Belloc zdradził nam, że jest... Szamanem, a rytuał, który wcześniej widzieliśmy, był niczym innym jak próba wezwania ducha ognia, by otrzymać odpowiedzi na temat zaginięcia - bowiem elf, jak się okazało, również jest stratny - w dzień po przyjeździe na bagna, jego dwunastoletni syn Timothy gdzieś zaginął. Gdy dowiedział się, że niedawno znaleźliśmy ciało chłopca, natychmiast ruszył do miasta, by sprawdzić, czy ciało nie należy do jego syna, a nas odesłał do swojego kompana, krasnoluda imieniem Fargo. Odesłałem dziewczyny do khazada, a sam zechciałem porozmawiać z obozowiczami, jednak ani ja, ani One nie wyciągnęły żadnych konkretnych informacji...

Trochę utknęliśmy w martwym punkcie. Mam stos papierzysk do wypełnienia i nieco spraw do załatwienia, ale skontaktował się ze mną mój dawny informator. Wysłałem do niego Maurę. Lia załatwia jakieś sprawy ze swoim nauczycielem... Chcę ruszyć z dalszym śledztwem jeszcze w tym tygodniu, ale musimy poukładać wszystko i podjąć kolejny trop. A po drodze jeszcze to cholerne święto... Całe miasto zasypane ulotkami.


Święto założenia Theramore!
Wszystkich chętnych zapraszamy na wielki festyn z okazji założenia miasta!
Zorganizowana będzie wielka uczta, sprowadzone najlepsze trunki z całego Azeroth!
Ponad to: Turniej rycerski i wielki wyścig konny przez bagna dla każdego chcącego wziąć udział!
Gwoździem programu i największą atrakcją wieczoru będzie pokaz magicznych, sztucznych ogni zorganizowany przez Theramorską Akademię Magiczną!


***

OOC: Tak, organizuje święto w Theramore. Zaproszeni są wszyscy z przymierza. Tak, będzie można wziąć udział w wyścigu, będzie można wziąć udział w turnieju rycerskim, ale co ważniejsze - będzie można wkręcić postać do śledztwa i ogólnie klimatu w Theramore. Zapraszam serdecznie - więcej info u mnie!
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 520
Kontaktowanie:

Re: Theramore

Post#4 » 25 lis 2017, 16:40

btw, event z okazji Święta założenia Theramore odbędzie się jutro o godzinie 18:00.
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zaloguj się  •  Zarejestruj się