Syndykat Technomagiczny

Dzial z opisami serwerowych organizacji i gildii, oraz karty naszych postaci.
Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 526
Kontaktowanie:

Syndykat Technomagiczny

Post#1 » 22 lut 2017, 7:41

Obrazek

Osiem lat temu, Północny Kontynent, Burzowe Szczyty

-Tu... To tutaj! - Zakrzyknęła niewielka kobieta o mysich włosach, owinięta futrami, siedząc w kołysce wielkiego pojazdu. Machina, tyrkocząc i rzęrząc metalicznie przedzierała się przez zaspy, ślizgając się na dwóch płozach z przodu oraz wielkiej gąsiennicy na tyle. Żelastwo przypominało bardzo pokrętne połączenie rozklekotanego motocykla i czogłu, sklecone na siłę. W drugiej kołysce, dygocząc z zimna, pod stertą futer i kocy siedział goblin o zaczerwienionym, długim nosie, który jako jedyny wystawał spod grubej, wełnianej czapy. Na czele całej machiny, ściskając w łapach stery siedział ork z jednym kłem, w miejscu którego trzymał cygaro, a jego bujna, czarna broda równie dobrze mogła grzać go równie mocno co futra jego towarzyszy. Dwójka zielonoskórych zawiesiła spojrzenie na wskazanym przez kobiete miejscu. W zboczu jednej z gór dostrzegli wielka, metalowa, spłaszczona kopułe, częściowo oblepioną śniegiem, która rozmiarem mogła by dorównywać bramie Żelaznej Kuźni. Ork za sterami ustrojstwa charknął, co w tym przypadku miało odzwierciedlić jego radość i nacinął mocniej na pedał gazu pod buciorem. Kocioł dający moc machinie ryknął, zgrzytnął, buchnął zielonym płomieniem a cała konstrukcja przyśpieszyła, pozostawiając za sobą gęstą chmurę czarnego jak smoła dymu.

***

Ogromna, metalowa kopuła zgrzytnęła i mozolnie, za sprawą połączonch sił trójki technomagów, zaczeła się otwierać, zrzucając z siebie warstwy śniegu i ujawniając przed nimi wnętrze tego, co kryła. A kryła w sobie ciemność - to po pierwsze.
- Je-jeśli przywlekłaś mnie na-na to za-zadupie po to, ż-żebym C-Cie pilnował przy zwiedzaniu jakichś śmie-śmierdzących lochów, to-to się obrażę na Ciebie, ma-mała. - Wyjąkał goblin spod warstw futer, dygocząc nadal od zimna, przez jakie jeszcze dwie minuty temu kazano mu się przedzierać. Grimm był niezadowolony. Nie znosił zimna. Było to jednym z powodów, dlaczego zarabia na szmuglowaniu towarów między goblińskimi portami a tymi należącymi do Przymierza i Hordy, trzymając się głównie ciepłych wód. Na domiar złego jego technomagiczne protezy szwankowały tym bardziej, im bardziej zimno było. W duchu powtarzał sobie tylko dwa słowa, "Zarobek" oraz "wiedza". Przestał je powtarzać, gdy światło w końcu rozjaśniło wnętrze miejsca, w którym się znaleźli. Przed nimi stanęły ogromne, gigantyczne mechanizmy, wielkości całych budynków. Goblin poczuł się mniejszy niż zwykle. Poczuł się jak ziarenko piasku które ogląda zamek w drzwiach od wewnątrz, bo i porównanie w jego głowie było trafne. Przed nimi malowała się potężna tarcza z wyrytymi nań runami której segmenty wpasowywały się idealnie w pierścienie tworzące wielki, choć krótki tunel prowadzący wgłąb góry. Goblin, oszołomiony ogromem tego mechanizmu przestał na ułamek sekundy myśleć o zimnie, jakie nim trząsło, a nawet o pieniądzach. Podziwiał. Podziw nie trwał jednak wiecznie, bowiem wyrwało go szturchnięcie w ramie liliputowatej, mysiowłosej dziewczyny, która trzymała na ramieniu coś, co bez problemu mogło by uchodzić za armate. Wolną reką wskazywała na brakujący segment mechanizmu, w miejscu którego widać było zejście na niższe kondygnacje. Już sam przedsionek jest ogromny - pomyślał Grimm - co nas czeka głębiej?... I... CZY JA PRZED CHWILĄ PRZESTAŁEM MYŚLEĆ O ZAROBKU?!

***

Pochyły korytarz którego grunt stanowiło sześć, długich, metalowych sztab z zawleczkami i runami rozświetliła kula ognia. Zaraz echem odbił się piorun przy kolejnym błysku. Gdzies w ściane z metalicznym hukiem uderzyło cielsko żelaznego krasnoluda, połowicznie stopione. Fanala z szerokim wyszczerzem na twarzy pociągnęła za zasuwe w swojej armacie, a runy na tejże zajaśniały arkanicznym błękitem, ponownie naładowane i gotowe do oddania strzału. Dziewczyna kochała tą robotę. Kochała wybuchy, eksplozje, uwielbiała dreszczyk emocji i adrenaline buzującą w jej żyłach przy każdym naciśnięciu spustu. Nie można jednak było powiedzieć tego samego o jej towarzyszach. Goblin, trzymając się za czapę na głowie wrzeszczał i skrzeczał na wszystko i wszystkich - w szczególności na maginię, klnąc na czym świat stoi. Ork z kolei, ze stoickim spokojem i neutralnym wyrazem twarzy przeorał adamantytową piłą tarczową kolejnego żelaznego krasnoluda na pół, swoim podejściem do całej sytuacji dając jasno do zrozumienia, że bawią go zdecydowanie inne rzeczy niż walka. Wielka kula ognia i magmy z łoskotem wydobyła się z lufy jej działa i uderzyła kolejnego wroga, topiąc mu pół metalowego łba i odrzucając dobrych kilka metrów w tył. Dziewczyna zmarszczyła zadarty nos ozdobiony blizną po odłamku, w grymasie niezadowolenia, spoglądając w strone korytarza, z którego wybiegały kolejne żelazne krasnoludy, z łomotem pędząc w ich kierunku. Przygryzła wargę, niepewnie spoglądając na towarzyszy. Słabła, ale miała jeszcze siły, by walczyć. Pytanie tylko - na jak długo? Jej przemyślenia przerwał grzmot wysłany przez jednego z khazadów, który raził ją w brzuch i odepchnął w tył, przyciskając mocno jej plecy do jednej z wielkich zawleczek, przy której stali. Dziewczyna jęknęła i skuliła się, łapiąc za wypaloną w ubraniu dziurę na brzuchu i wielki, czerwony placek nad pępkiem. Zadygotała, a w jej oczach zabłysła iskierka szaleństwa. Jeśli ma tu zginąć, to przynajmniej zrobi to tak, jak żyła - z wybuchem.
- Osłaniajcie mnie! - Zapiszczała do towarzyszy, nadal kuląc się pod żelazną zawleczką. Chwyciła za przesuwę działa i szarpnęła nią. Raz, drugi, trzeci, przestała liczyć po piątym przeładowaniu. Z każdym szarpnięciem runy na lufie jaśniały coraz mocniej, napełnione coraz większą ilościa energii magicznej, aż w pewnej chwili dziewczyna czuła, że broń stała się niestabilna. Na tym nie poprzestała. Dla efektu odbezpieczyła kilka granatów, które miała przy sobie i napchała je do lufy... I w tej chwili uderzył kolejny grom, kilka centymetrów nad jej głową. Fanala zląkła się, wypuszczając swoje działo z rąk. Momentalnie zbladła, zemlęła pierwszy raz w życiu przekleństwo pod nosem i zaraz skryła się za wielką zawleczką, pod którą siedziała, chyba tylko cudem i siłą adrenaliny wciągając za sobą dwójkę towarzyszy. Armata potoczyła się po spadzistym podłożu i szczęśliwym trafem wtoczyła się... Prosto do korytarza, z którego wybiegały krasnoludy. Zapadła chwila ciszy, a po niej ogłuszający huk, który zatrząsł całą górą w posadach. Fala uderzeniowa rozeszła się po całym korytarzu, a wielkie sztaby na których trójka przebywała, rozluźnione wibracjami, zaczęły się zsuwać w dół po runicznych szynach z głuchym szurnięciem, po drodze porywając i miażdżąc wszystkie krasnoludy, aż w końcu rozległ się kolejny huk. Zapadła ciemność.

***

Mememgem otworzył powoli powieke zielonego ślepia. Drugiego nie dał rady - było opuchnięte od uderzenia. Poświęcił chwilę na sprawdzenie, czy wciąż posiada wszystkie kończyny. Posiadał. Po omacku, w ciemności, wymacał swoją piłę tarczową, która przed chwilą walczył. Gdy ją znalazł, charknął cicho, ukontentowany. Charknięcia, warknięcia i inne dźwięki były w jego przypadku używane częściej, niż słowa. Ork umiał mówić. Znał wiele języków i nie był głupi. Po prostu preferował przez własną, pokrętną logikę taki sposób wyrażania się. Bawiło go to po części, bo tylko najbliższi mu wiedzieli, co i w jakich momentach poszczególne odgłosy oznaczają. Mógł dzięki temu uchodzić wśród reszty za dziwniejszego, a co za tym idzie - straszniejszego. A do zdziwaczałego, strasznego czarnoksiężnika mało kto się zbliża, mało kto mu przeszkadza w pracy. Ork preferował samotność, choć teraz wiedział, że samotność w tym miejscu jest niewskazana. Odpalił światełko zwisające mu przy pasie i wzrokiem odszukał towarzyszy. Goblin lezał mu praktycznie na kolanach, zaś kobieta zaraz obok niego, skulona pod ścianą. Odetchnął cicho, upewniwszy się, że oboje jeszcze żyją a następnie podniósł się, podpierając na pile. Rozejrzał się, świecąc zieloną latarnią i krzywiąc brodaty pysk w grymasie niezadowolenia. Nie wiedział gdzie jest. Nie lubiał nie wiedzieć. Kuśtykając na jedną nogę skierował swe kroki w jedyną widoczną drogę - w stronę korytarza między kolumnami. Za plecami słyszał szmery, ale uspokoił się, gdy poza szmerami rozległo się ciche goblińskie przekleństwo. Jeden z towarzyszy się wybudził. Mememgem szedł dalej, przez brukowany, zdobiony korytarz. Czuł się trochę jak w bardzo zdobionej, krasnoludzkiej twierdzy. Korytarz w pewnej chwili przemienił się w most, a ork osłupiał, gdy jego oczom ukazały się kolejne dwa ogromne mechanizmy. Przypominające wnętrze gigantycznego zegara zębatki, ogromne pierścienie runiczne, wielkie spirale, tłoki, zbiorniki... Wszystko połączone w misterny sposób, tworzący zawiły mechanizm, otaczający go niemal z każdej strony. Wodził zafascynowanym spojrzeniem po każdej metalowej krzywiźnie i runie, jakie dostrzegł w półmroku.
- Ja się kiedyś przez Ciebie przekręce, dziewucho... - przerwał mu skrzeczący głos goblina za plecami. Mememgem odetchnął znów cicho, zadowolony gdy usłyszał, że dwójka towarzyszy już sie pozbierała oraz fakt, że się zbliżają.
- Przyniosę Ci kwiatki na grób, Grimm. Nie marudź, chciałam Wam coś pokazać. - odpowiedziała z wyrzutem dziewczyna, zbliżając się.
- No, pokazałaś... Całe życie mi przed oczami przeleciało przy tym zjeździe... Od kiedy mnie matula spomiędzy nóg wypchnęła aż do teraz.
- Co to za miejsce, Bridkin? - Wycharczał ork, odwracając się do dwójki, przywołując na opuchnięty pysk neutralny, obojętny wyraz. Dziewczyna, mimo bolesnego grymasu na twarzy zlanej kilkoma niewielkimi strużkami krwi i podkurczonej przy boku, prawdopodobnie złamanej ręki, wyszczerzyła się radośnie do orka. A zaraz tym samym uśmiechem obdarzyła goblina, stając przed towarzyszami, wypinając dumnie pierś i oznajmiając gromko, zachrypniętym tonem.
- To, moi kochani, jest nasz nowy dom i nasz nowy cel badawczy w jednym!


Suchary mechaniczne!
1. Co?
Neutralna gildia technomagiczna, zrzeszająca wszystkich wynalazców, użytkowników magii, mechaników, inżynierów i nie tylko z całego Azeroth. Miejsce, w którym można nauczyć się wszystkiego z wielu różnych dziedzin, od podstaw aż po wysoko zaawansowane kwestie, a dodatkowo dorobić się małej fortuny na opatentowaniu i wdrażaniu w życie własnych projektów. Niemalże legendarny w wielu kręgach Dom Arkanicznych Wynalazków został przechrzczony na Syndykat Technomagiczny wraz ze zmianą położenia głównej bazy operacyjnej zrzeszenia.
2. Dla kogo?
Teoretycznie dla każdego, kto wykazuje się jakąś inwencją twórczą, chęcią chłonięcia wiedzy i jednocześnie nie boi się wyzwań, podróży i podjęcia ryzyka, by pobierać nauki. Wbrew pozorom bramy uniwersytetu technomagicznego są otwarte nie tylko dla magów i inżynierów - każdy znajdzie tam miejsce dla siebie, jeśli spełnia wymogi (choć Ci pierwsi będą mieli oczywiście łatwiej). Do twierdzy nie wpuszcza się jednak byle kogo z ulicy - postaci chcące dołączyć muszą mieć na koncie coś, czym mogą się pochwalić - może to być odkrycie czegoś, stworzenie, lub pomoc przy tworzeniu cudu techniki, rekomendacja od znanego mistrza - to tylko kilka przykładów, które otwierają drogę do dostania się w szeregi Syndykatu.
3. Gdzie?
Tego nie wie nikt. Wiadomo jedynie, że nowa baza główna Syndykatu znajduje się na terenie Storm Peaks, dokładne położenie tego miejsca, tak jak samo miejsce jest jednak owiane ścisłą tajemnicą i tylko trójka założycieli zna konkretne współrzędne. Dostać się tam można tylko poprzez teleportacje z obozu Syndykatu, który znajduje się wysoko w górach na granicy między Pustkowiem a lasem Ashenvale. Położenie samego obozu może wskazać niemalże każdy interesujący się magią lub techniką w mniejszym czy większym stopniu, a dostanie się do niego nie jest szczególnie trudne ani od strony elfich ziem, ani od strony ziem hordy. W obozie petentom zadaje się kilka pytań i na podstawie tych pytań zapada decyzja o pozwoleniu na przeniesienie takiej osoby do twierdzy.
4. Kto?
Czyli kontakt:
Na ircu - Lugiasz oraz Imiennik, lub dołączenie do kanału
#Syndykat
W grze - Każda postać należąca mechanicznie do gildii lub kanał w grze /join Syndykat
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 526
Kontaktowanie:

Re: Syndykat Technomagiczny

Post#2 » 22 lut 2017, 7:53

Faktyczna rekrutacja zacznie się na dniach, bo jeszcze nie wszystko zostało umeblowane. Zainteresowanych zapraszam jednak na wyżej wymienione kanały.

Na pewno w tym tygodniu ruszymy pełną parą!
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 526
Kontaktowanie:

Re: Syndykat Technomagiczny

Post#3 » 25 lut 2017, 17:32

Syndykat z dniem dzisiejszym otwiera rekrutacje!

Główna siedziba jest jeszcze w budowie, ale pomalutku zbliżamy się do końca.

Osoby chętne do przyłączenia się zapraszam na kanał na ircu #Syndykat, w grze /join Syndykat lub priv do mnie albo Lugiasza.
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Awatar użytkownika
100
imiennik
GM
GM
Posty: 526
Kontaktowanie:

Re: Syndykat Technomagiczny

Post#4 » 20 cze 2017, 15:59

W kręgach okołomagicznych i okołoinżynierskich pojawiło się ostatnio sporo plotek na temat Syndykatu Technomagicznego.
Podobno widziano przedstawicieli organizacji goszczących we Fioletowej Cytadeli w Dalaranie.
Podobno Syndykat ma jakiś problem we własnej siedzibie głównej, przez który życie członków organizacji przepełnione jest ostatnio adrenaliną, eksplozjami, zagadkami i starożytnymi artefaktami.
Podobno ktoś stracił kończynę, ktoś inny oszalał, a jeszcze kolejny był więziony przez własną zbroję przez kilka miesięcy.
Cokolwiek dzieje się w Syndykacie Technomagicznym, wywołało sporo tematów do poruszenia i zrodziło wiele plotek, a spojrzenia niektórych skierowały się ponownie ku północy krainy Storm Peaks, w pozornie nieprzebyte starożytne szczyty nieznanych gór, skrywających w sobie ogrom zagadek.
Post sponsorowany przez FlejmHejtFerment spólka z.o.o.

Wróć do „Gildie i Bohaterowie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron

Zaloguj się  •  Zarejestruj się